Około półtora tysiąca osób witało Nowy Rok "pod chmurką", na placu Józefa Piłsudskiego. Gwiazdą wieczoru była Małgorzata Ostrowska, była wokalistka zespołu Lombard. Koncert rozpoczął się kwadrans po północy, po przywitaniu Nowego Roku przez publiczność i odliczającą razem z nią ostatnie sekundy starego roku Jolantą Piotrowską, burmistrza miasta.
Przygotowanie koncertu nie obyło się bez kłopotów. Pod scenę nie dojechała przyczepa, która miała służyć za garderobę artystom, bowiem po drodze została zatrzymana przez policyjny patrol. Okazało się, że przyczepa nie ma aktualnego ubezpieczenia OC i funkcjonariusze polecili "odstawienie" jej na policyjny parking. O braku aktualnego ubezpieczenia OC zostanie powiadomiony Gwarantowany Fundusz Ubezpieczeniowy. Zdenerwowania takim obrotem sprawy nie kryła Dorota Łabuz, dyrektor Giżyckiego Centrum Kultury, organizatorka koncertu.
- Chciałam nawet, żeby ukarali mnie jakimś mandatem, ale nie było żadnej rozmowy - mówi Dorota Łabuz. - Musieliśmy szukać innej przyczepy.
Incydent z przyczepą nie zakłócił jednak samego koncertu. Zabawa była udana zarówno od strony muzycznej (mimo mrozu!), jak i pod względami bezpieczeństwa.
- W trakcie koncertu ochrona zatrzymała jedynie czterech mężczyzn zakłócających spokój - mówi Dariusz Gajownik, komendant Straży Miejskiej w Giżycku. - Powiadomiono policjantów i mężczyźni zostali ukarani mandatami po 500 złotych. Nie odnotowaliśmy poparzeń petardami czy bójek.
Policjanci mówią, że sylwester nie odbiegał od przeciętnej nocy weekendowej. Było spokojnie, zanotowano jedynie 8 interwencji domowych. Dziesięć minut przed północą zatrzymano w Kruklankach mieszkańca gminy Wydminy, który jechał fordem escortem mając w organizmie 3 promile alkoholu. Zaś 5 minut po północy w Rynie kolejny pan, mieszkaniec Suwałk prowadził audi mając w wydychanym powietrzu 1,2 promila.
S.K.

