Poniedziałek, 23 listopada 2020. Imieniny Adeli, Felicyty, Klemensa

Czekają na pomoc

2007-05-24 00:00:00

Poszkodowani mieszkańcy Talek czekają na pomoc po zniszczeniach spowodowanych przez trąbę powietrzną.

Wichura, która przeszła nad Talkami w gminie Wydminy poczyniła wiele szkód. Opisywaliśmy przypadek mieszkańca tej miejscowości, Andrzeja Haręzy, któremu wichura zerwała z domu dach. Dzięki szybkiej pomocy sąsiadów w części zdołał już go odbudować. Wsparła go też gmina dając cement. Pomocy nie odmówili mu również strażacy, którzy usunęli z posesji potężne drzewo, które niebezpiecznie pochylało się grożąc przewróceniem na ogrodzenie i drogę przebiegającą przez wioskę.

- Otrzymałem pomoc od sąsiadów - cieszy się Andrzej Haręza. - Wiele zawdzięczam sołtysowi, Pawłowi Pośrednikowi, który podjął się załatwiania spraw w gminie.

W podobnej sytuacji do Andrzeja Haręzy znaleźli się i inni mieszkańcy Talek: Ryszard Kotowski, państwo Zdunkowie i Gorla. Także i ich trąba powietrzna pozbawiła znacznego majątku, np. u Ryszarda Kotowskiego wiatr zniszczył stodołę. To dla rolnika duża strata. Natomiast panu Zdunkowi wichura zerwała blaszane poszycie dachów z budynków gospodarczych.

- Niektórym rolnikom zawalił się świat po przejściu tej wichury - komentuje Paweł Pośrednik, sołtys Talek. - Niestety, nasz wojewoda nie ogłosił klęski żywiołowej, jak to się stało w Podlaskiem. Tam wiatr wiał, a u nas chyba go nie było... W każdym razie, nie czekając na reakcję ze strony województwa, napisaliśmy pisma do gminy o pomoc dla poszkodowanych rolników. Czekamy na odpowiedzi.

Sołtys Talek zaznacza, że deklarację pomocy bezpośrednio po wichurze złożył mieszkańcom wójt gminy Wydminy Tomasz Pieluchowski. Odwiedził on rolników. Gospodarze czekają na konkretną pomoc, chociaż trzeba przyznać, że niektórzy po części już ją otrzymali.

Wichura poczyniła też straty w Siedliskach na polu Edwarda Zaradkiewicza. Pod naporem wiatru runęła stodoła i częściowo obora. Zabudowania pochodziły jeszcze z pierwszej połowy ubiegłego stulecia. Ich właściciel zastanawia się teraz, co z tym wszystkim robić.

- Straty oceniam na około 40 tysięcy złotych - mówi Edward Zaradkiewicz. - Były to zabudowania na kolonii. Wykorzystywałem je w gospodarstwie, ale w tej sytuacji zastanawiamy się, czy jest sens odbudowywania ich. Raczej jestem skłonny poniechać tego. Staram się jakoś swoje bydło umieścić w wiosce.

Na szczęście rolnik miał budynek ubezpieczony i teraz może liczyć na odszkodowanie. Jednak o pomocy ze strony gminy w ewentualnej odbudowie nie myślał.

- Zwróciłem się jedynie o umorzenie podatku gruntowego - komentuje poszkodowany rolnik. - Nie są to wielkie pieniądze w stosunku do strat, jakie poniosłem. Muszę przedstawić gminie szacunek szkody sporządzony przez firmę ubezpieczeniową i wówczas moja prośba będzie uwzględniona. Jednak nie są to duże pieniądze, bo chodzi o 200 złotych kwartalnie.

Rolnicy z gminy Wydminy liczą na pomoc ze strony samorządowców i każda forma wsparcia jest oczekiwana.

Sławomir Kędzierski
s.kedzierski@gazetaolsztynska.pl

Uwaga! To jest archiwalny artykuł. Może zawierać niaktualne informacje.