Na pomysł stworzenia nad Niegocinem placówki oddziału OTOZ "Animals" w Gdyni wpadli: Marta Grecka i Łukasz Junko. Swoimi zapałem zarazili kilka osób. Teraz działają w siódemkę.

W mundurach Marzena Filipek, Marta Grecka i Łukasz Junko - inspektorzy ds. ochrony zwierząt OTOZ "Animals" w Gdyni
Autor: Anna Baranowska
— Jeszcze nas za mało. Na razie działamy na terenie miasta oraz gminy Giżycko, z czasem chcemy objąć swym zasięgiem cały powiat giżycki — mówi Marta Grecka. — Czekamy na wolontariuszy. Praca ze zwierzętami może przynieść wiele cennych doświadczeń.
Inspektorzy nawiązali dobrą współpracę z giżycką strażą pożarną, strażą miejską oraz gminną. Gdy do straży pożarnej dzwonią ludzie w sprawie młodego bociana, który właśnie wypadł z gniazda, czy uwięzionego łabędzia, giżyccy "Animalsi" starają się pomóc. Jadą na miejsce, informują o zdarzeniu Fundację "Albatros" prowadzącą Ośrodek Rehabilitacyjny Ptaków Dzikich w Bukwałdzie. Gdy ptak wymaga pomocy, a "Albatros" nie może przyjechać tego samego dania, schronienia zwierzęciu udziela giżycki weterynarz Tomasz Ziółkowski. Były już interwencje w sprawie zaniedbanych szczeniaków, jastrzębia gołębiarza, kwiczoła. Niektóre przypadki "Animalsi" wspominają ze śmiechem.
— Któregoś dnia o natychmiastową interwencję prosił mieszkaniec Rynu — opowiada Łukasz Junko. — Chciał, by wypłoszyć mu kunę z domku letniskowego. Tym jednak się nie zajmujemy. Poleciliśmy mu urządzenia odstraszające, które można nabyć w sklepach internetowych.
— Nie stać nas na płacenie wysokiego czynszu — mówi Marta Grecka. — Nie generujemy żadnych dochodów, działamy w czasie wolnym od pracy. Bez siedziby i telefonu nie zdołamy w pełni rozwinąć skrzydeł. Jesteśmy zdeterminowani odrobić opłatę czynszową, wykonując drobne prace, organizując imprezy, pogadanki z zakresu przestrzegania praw zwierząt. Gdy tylko "Animalsi" dorobią się siedziby i telefonu, poinformujemy o tym. Obecnie prośby o interwencje w sprawie zaniedbywania praw zwierząt można kierować do "Animalsów" za pośrednictwem "Gazety Giżyckiej" (tel. 87 429 94 17, g.gizycka@gazetaolsztynska.pl).
Anna Baranowska
Inspektorzy nawiązali dobrą współpracę z giżycką strażą pożarną, strażą miejską oraz gminną. Gdy do straży pożarnej dzwonią ludzie w sprawie młodego bociana, który właśnie wypadł z gniazda, czy uwięzionego łabędzia, giżyccy "Animalsi" starają się pomóc. Jadą na miejsce, informują o zdarzeniu Fundację "Albatros" prowadzącą Ośrodek Rehabilitacyjny Ptaków Dzikich w Bukwałdzie. Gdy ptak wymaga pomocy, a "Albatros" nie może przyjechać tego samego dania, schronienia zwierzęciu udziela giżycki weterynarz Tomasz Ziółkowski. Były już interwencje w sprawie zaniedbanych szczeniaków, jastrzębia gołębiarza, kwiczoła. Niektóre przypadki "Animalsi" wspominają ze śmiechem.
— Któregoś dnia o natychmiastową interwencję prosił mieszkaniec Rynu — opowiada Łukasz Junko. — Chciał, by wypłoszyć mu kunę z domku letniskowego. Tym jednak się nie zajmujemy. Poleciliśmy mu urządzenia odstraszające, które można nabyć w sklepach internetowych.
— Nie stać nas na płacenie wysokiego czynszu — mówi Marta Grecka. — Nie generujemy żadnych dochodów, działamy w czasie wolnym od pracy. Bez siedziby i telefonu nie zdołamy w pełni rozwinąć skrzydeł. Jesteśmy zdeterminowani odrobić opłatę czynszową, wykonując drobne prace, organizując imprezy, pogadanki z zakresu przestrzegania praw zwierząt. Gdy tylko "Animalsi" dorobią się siedziby i telefonu, poinformujemy o tym. Obecnie prośby o interwencje w sprawie zaniedbywania praw zwierząt można kierować do "Animalsów" za pośrednictwem "Gazety Giżyckiej" (tel. 87 429 94 17, g.gizycka@gazetaolsztynska.pl).
Anna Baranowska






Komentarze
8
pokaż wszystkie komentarze w serwisie
Dodaj swój komentarz
Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych
Giżyczanin #31951 | 83.23.*.* 29-07-2010 13:32
Bardzo dobry pomysł. Szkoda tylko, że uprawinienia na razie trochę małe. Powinien być takie wydział w policji.
!
odpowiedz na ten komentarz
krol #31766 | 77.115.*.* 28-07-2010 21:38
No i mamy kolejnych pseudo- terrorystów.
!
odpowiedz na ten komentarz
obserwator! #31755 | 83.25.*.* 28-07-2010 21:17
Do 'KZ'. Zły strzał. Do żadnej sekty nie należę .Jeżeli wysyłasz do pastora - to wiedz że Oni własnymi rękami swoje przybytki budowali,natomiast przewodniej sekcie kk wystawiono za państwowe czyli nasze pieniądze te katechetyczne sale,w których hula wiatr i ....... .
!
odpowiedz na ten komentarz
KZ #31588 | 83.9.*.* 28-07-2010 10:50
A może do waszego pastora KZ?
!
odpowiedz na ten komentarz
obserwator! #31553 | 83.27.*.* 28-07-2010 09:17
Zgłoście się do proboszcza kk( to taki pan co wszystko kropidłem polewa -na szczęście)!.On ma tyle sal katechetycznych NIEWYKORZYSTANYCH-więc na pewno Wam za "Bóg zapłać"odstąpi.
!
odpowiedz na ten komentarz
n....la #31541 | 89.229.*.* 28-07-2010 08:26
Super!!!Gdybym miała czas z checią bym do Was dołączyła...Może spróbujcie zgłosić się do miasta o wydzielenie lokalu?Lub spróbujcie podziałać o dotacje z UE...może się uda..
!
odpowiedz na ten komentarz
jam #31509 | 178.36.*.* 27-07-2010 23:15
świetny pomysł, na całym świecie już działają takie grupy, a nawet specjalne instytucje. tylko u nas tego brakuje BRAWO za pomysł, oby tylko znalazły się na to fundusze. Zwierzęta też mają swoje prawa, to że nie potrafią się same bronić nie zwalnia nas z obowiązku bronienia ich praw.
!
odpowiedz na ten komentarz
Bez #31466 | 89.229.*.* 27-07-2010 21:34
Tyle wolnych pomieszczeń obok "Brunona' może tam??
!
odpowiedz na ten komentarz